Pół roku.
Mniej więcej tyle czasu upłynęło od momentu, w którym pomysł wykiełkował, do teraz.
Przede mną krótka noc - rano lecę do Amsterdamu, a w sobotę rano celem jest Dakhla przez Casablankę.
Za mną czas przygotowań - siebie i motocykla. Były kwestie związane z podróżą (bilety lotnicze), szczepienia, wizy, upoważnienia, tłumaczenia, telefony - to te mniej "fajne" sprawy. Ale były też całkiem miłe elementy:
- offowy wyjazd integracyjny
- kurs enduro
- zakup Kostka i jego pierwsze objeżdżanie w terenie.
Kostek w ramach przygotowań (poza serwisem) dostał: akcesoryjny 16L zbiornik paliwa Touratech, dźwignię zmiany biegów Touratech, kratkę na oczko Touratech, osłony rąk Touratech ,składane lusterka, nawigację, gniazdko zapalniczki, kanapę od MotoKanapy, felgę excela i nowe szprychy (przód), oponki Pirelli MT21 i Dunlop D908RR, osłonę GiantLoop, piankowe manetki i kilka naklejek mocy.
Ja dostałam kilka szczepionek i naderwane więzadła boczne w prawym kolanie (feralnie upadłam na kursie). Oprócz tego w wieczór przed wyjazdem dostałam wielkiego "wqrwa" bo gdzieś wyparowały mi drugie kluczyki do moto (ale jak się okazało, pojechały razem z pierwszym kompletem i Kostkiem). Nawet kolorowy wyjazdowy manicure inspirowany kolorami flag odwiedzanych krajów nie był w stanie przez parę godzin poprawić mi humoru...
Pierwotny plan zakładał, że pojedzie nas 8 osób. Zebrała się szóstka, potem z szóstki zrobiła piątka... Ja (na BMW G650X-Challenge), Ernest - Neno (Yamaha XT660R), Krzysiek - Globo (Yamaha XT660Z Tenere), Hubert - Małyszek (Honda XL600V Transalp), Piotrek - Piotrusz (BMW R1200GS). Później znowu szóstka, gdy dołączył Andrzej (R1200GS). Dosłownie dwa tygodnie przed wyjazdem dołączył kolejny Piotrek (BMW F650GS Dakar). Siedmiu wspaniałych ;)
W sumie jestem pełna podziwu dla Piotrka - w dwa tygodnie zrobił tyle z czym my walczyliśmy przez miesiąc czy dłużej. W dodatku już po zapakowaniu wszystkich motocykli okazało się, ze nie ma od niego notarialnych upoważnień w oryginale - ale jakoś się udało - motki (wg wskazań lokalizatora) w czwartek, 8 stycznia, wjechały do Maroka.
Jest kwadrans po pierwszej w nocy. Idę spać. Rankiem zaczyna się przygoda...
A naszą pozycję można śledzić >> TU <<
Powodzenia :)
OdpowiedzUsuńPowodzenia w tej pięknej wyprawie.
OdpowiedzUsuńMam pytanie: w jaki sposób podróżują motocykle i za ile, jeśli można.
Pozdrawiam
Leszek
Motki jadą na przyczepce za busem. Koszt to na nasze jakieś 850 Euro ;) za motocykl ale dystans daleeeeki, bo aż do Dakhli.
Usuń