Sen przerywa mi Maciek, mówiąc, że wpływamy do portu. Jakiego portu? Na Bequia miało być kotwicowisko... Okazuje się, zę jednak wpływamy do Wallilabou Bay na St. Vincent. W nocy płynęliśmy za szybko, potem trochę dryfowaliśmy, nie opłacało się już nocować na Bequia, więc gdy tylko wstało słońce wpływamy do portu na St. Vincent.
Zrzucamy kotwicę, a lokalny "bojkowy" przycumowuje nas do drzewa na brzegu. Mamy nadzieję, że to nie jest korek do wyspy i nie zatopimy jej gdy cuma wyrwie drzewo ;)
Nie dziwię się, że wybrano tę zatoczkę jako scenerię do filmu. Przy wejściu do zatoki jest skalny łuk, na którym w filmie wisieli piraci, tu była kuźnia, w której pracował Will, biuro Norringtona z drugiej części, mostek, po którym uciekał Jack i jeszcze parę innych zabudowań. Niestety prawie wszystkie popadły w ruinę, lub zostały rozebrane. Trochę mnie to dziwi, bo mogliby to wykorzystać jako atrakcję turystyczną.
