niedziela, 31 lipca 2016

Himalaje 2016 - Prolog

Wszystko oczywiście zbiega się w jednym momencie. Przegląd Oliviera (bo mu "siedemdziesiątka" stuknęła). Naprawa auta (które złodzieje popsuli mi przy okazji kradzieży AJP). Ostatnie dni w "starej" pracy (za niektórymi ludźmi to nawet będę tęsknić i łezka w oku mi się zakręciła). ŚDM i lekka dezorientacja w mieście. Burzowa pogoda i przyjazd Kingi z On Her Bike do Polski (bardzo chciałam się z nią zobaczyć, ale nie wyszło, bo nawałnica nie wypuściła mnie z domu na motku). Zlot forumowy pod Tatrami i jeszcze Pani z Radia Kraków, która chce ze mną pogadać o "nietypowych kobiecych pasjach". Połowa zaplanowanych rzeczy się udaje, połowa oczywiście nie, ale nie da się wszystkiego zrobić, gdy jest tego aż tyle w tak krótkim czasie. Zwłaszcza, że przede mną wyprawa na "Księżyc". Do Indii. W Himalaje.

Dopinamy ostatnie sprawy organizacyjne - powstaje platforma do wpłat na Fundację Akogo?, a także organizujemy zakupy kredek, piłek i innych akcesoriów dla dzieciaków ze szkół na naszej trasie.

Standardowo trzeba się jeszcze spakować, a limit 15 kg na jednym z lotów nie ułatwia sprawy, zwłaszcza, gdy trzeba wziąć cały motocyklowy ekwipunek ze sobą, a do tego tonę "gadżetów". Niby nie wygląda to groźnie, ale swoje waży.


Ostatnie dni w pracy na szczęście pozwalają na dogrywanie pakowania i innych (choć nie wszystkich) spraw. W piątek udaje mi się nawet wylogować wcześniej, w strugach deszczu wydostać z Krakowa, przeprawić promem, zignorować zamkniętą drogę "gdzieś tam na trasie" i po prostu nią przejechać i pomimo drzew zwalonych na Zakopiankę dojechać pod Tatry na forumowy zlot. Jak zwykle impreza jest udana, a widokowa traska przez góry i wioski też zapada w pamięć.



Koniec weekendu to koniec czasu na przygotowania. Prawie. W poniedziałek rano ruszam do Warszawy, gdzie odstawiam służbowe auto i odsyłam laptopa. Po południu robię jeszcze wyjazdowy manicure i mogę lecieć. A to we wtorek. Już. W środę wsiadamy na Bullety i jedziemy podbijać najwyższe przełęcze świata.


Mamy SPOTa, więc możecie jechać razem z nami: http://goo.gl/zeAJmo

Droga będzie długa... i piękna!



A że wsparło nas SONY dając dwie kamery i drona i jedzie z nami Ania "AnTośka", która potrafi zrobić dobry kawałek materiału filmowego, to na pewno będziemy miały się czym dzielić po powrocie!

4 komentarze:

  1. Proszę proszę:) Nawet drona dostaliście :) Z niecierpliwością czekam na filmik, sam mam ochotę czasem wskoczyć na motocykl i pojechać w trasę.

    OdpowiedzUsuń
  2. A kiedy opis tego wyjazdu ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że w tym tygodniu pojawi się jakiś post - muszę jeszcze zdjęcia ogarnąć... no i pisanie jest ciężkie jedną ręką ;)

      Usuń
  3. Czekam w takim razie cierpliwie :)

    OdpowiedzUsuń