środa, 24 maja 2017

Moto Corsica 2017 - Dzień 1 - Motory na tory

28 kwietnia 2017 - piątek

Wyjazdy w deszczu są dla mnie standardem. Dzisiejszy poranek jest kolejnym na to dowodem. Spakowana jestem od poniedziałku, bo we wtorek musiałam służbowo lecieć do Niemiec. Wróciłam wczoraj, a raczej dzisiaj po północy. Więc jeszcze jestem średnio wyspana. Jem śniadanie, ogarniam ostatnie rzeczy. Montuję bagaż na Oliviera. Przy okazji okazuje się, że w serwisie zapodziali mi gdzieś śrubki do mocowania tankbaga, a same paski gdzieś luźno wiszą sobie w przedniej części motka - dobrze, że nie wypadły podczas ostatniej jazdy, jak sprowadzałam moto do domu...

Dokręcam śrubki, bo zauważyłam kilka luźniejszych. Jest kwadrans obsuwy. Piotrek, który miał po mnie podjechać pewnie siedzi na zewnątrz i moknie, chyba, że przestało padać. Ufff, przestało. A następnym razem muszę mniej na wariata jechać i zdecydowanie mieć czas, żeby przeglądnąć moto po odbiorze z serwisu pod kątem ewentualnych niedoróbek.

poniedziałek, 22 maja 2017

Moto Corsica 2017 - Prolog

Chyba nigdy nie pisałam prologu PO wyjeździe, ale jak widać, kiedyś musi być ten pierwszy raz.

W ferworze zmagań z rzeczywistością po prostu nie znalazłam na to czasu. Było sporo wyzwań w pracy, gdzie kluczowe sprawy z dwóch projektów nałożyły się całkowicie na siebie. Oprócz tego trochę jeździłam tu i tam, żeby poopowiadać o moich wyjazdach, czy w imieniu Orlic być obecna na kilku festiwalach filmów motocyklowych. Swoją drogą, nasz himalajski film zdobył główną nagrodę na festiwalu The Art Of Ride!

A tuż po powrocie - znowu się zaczęło: praca, praca, praca, przedłużone motoweekendy (IZI Meeting, Rajd Motoszkoły) i naprawa zdrowia utraconego.

Wyjazd na Korsykę już dawno chodził mi po głowie. Inspiracją był prezent - przewodnik po Korsyce, który dostałam od bliskiej mi osoby.  W końcu powiedziałam sobie - trzeba to zrealizować, więc dlaczego by nie w tym roku? Alternatywą był wyjazd do Grecji i obiecana Olivierowi Kalamata, ale to znowu przełoży się na kiedy indziej.


Korsyka to chyba dobry wybór jak na początek sezonu po długiej (ośmiomiesięcznej!) przerwie od jazdy na dwóch kółkach. Oferuje nie tylko nieskończoną ilość zakrętów, ale też pyszne jedzenie i wino. Musi być dobrze.

Nie mam szczęścia do pogody, więc zabieram na wyjazd Piotra, który to szczęście ma. To pierwszy wyjazd w tym składzie, więc zobaczymy jak to będzie i czy się dogadamy.

Póki co: naklejki są, SPOT jest skonfigurowany, trasa z grubsza opracowana, kupione bilety na wszystkie środki transportu. Można jechać!