08 grudnia 2013 - niedziela
Budzik dzwoni koło ósmej. Po wczorajszym "forumowym" spotkaniu jestem lekko niewyspana, ale podchodzę do okna i sprawdzam, jak jest. Jest mroźno, na chodnikach i ulicach leży niewielka warstwa śniegu. Hmm, co tu zrobić? Podejmuję męską decyzję - trza być twardym a nie mientkim. Ubieram się w ciuchy motocyklowe, łapię jakieś ozdoby do przystrojenia Oliviera i śmigam do garażu. Sprawdzam jeszcze, jak jest na drodze głównej - jest czarno i mokro. Czyli można jechać. Temperatura wynosi -1,5 stopnia. Wytaczam Oliviera z garażu, ozdabiam i mogę jechać na miejsce zbiórki, gdzie umówiłam się z "Paroowami" z Transalp Club Polska.
