Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bośnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bośnia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 października 2014

Bałkany 2014 - Dzień 9 - Długie pociągnięcie

18 września 2014 - czwartek

Deja vu. To już się działo. Piękny poranek, mgła powoli podnosi się znad pól; świeci piękne słońce. Pyszne śniadanie i rozliczenie. Pakuję się na motocykl, robię pamiątkową fotkę, tym razem z Danijelem i wyjeżdżam zanim się rozkleję. Tak mi tu dobrze. Naprawdę nie chcę wyjeżdżać. Nie wiem kiedy tu wrócę... może w przyszłym roku? Pewnie nie wcześniej...

Po raz kolejny jadę serpentynami na Pluzine. Tu jest jeszcze pochmurno. Kanion Pivy - jak zwykle piękny. Słońce wychodzi z mgły i chmur gdy jestem na granicy Czarnogóry.

piątek, 3 października 2014

Bałkany 2014 - Dzień 7 - Powrót

16 września 2014 - wtorek

Na śniadanie dojadam wczorajsza pizzę, której nie zmieściłam, pomimo tego, że jak zwykle była pyszna. Kuba zabiera Oskara do przedszkola, Mojca szykuje Kalinę do szkoły,a le ta nie chce iść, dopóki ja jestem. Muszę więc się sprawnie zebrać, żeby pierwszoklasistka się nie spóźniła. Pakuję się na Oliviera, robimy jakieś pożegnalne fotki i ruszam. Pogoda nie rozpieszcza - jest wielka mgła, samochody poruszają się w żółwim tempie. Wjeżdżam na autostradę i kieruję się na Zagrzeb. Mgła przechodzi w mżawkę, mżawka w deszcz, przed wjazdem do Chorwacji jednak się nieco wypogadza.

A gdzie jadę... no cóż... najbardziej nieoptymalnie... wracam do Czarnogóry!

wtorek, 30 września 2014

Bałkany 2014 - Dzień 5 - Do wiatru...

14 września 2014 - niedziela

Wcale mi się nie spieszy. Co prawda wiem, że cały dzień jazdy przede mną, ale... pakowanie idzie mi wyjątkowo powoli. Nie chce mi się. Znowu jem pyszne śniadanie, rozliczam się (rachunek na pewno się nie zgadza, powinnam zapłacić więcej i jest mi z tego powodu trochę głupio)... Dostaję płynną przesyłkę dla przyjaciela, która mam dowieźć bezpiecznie do Polski - nie ma sprawy, na pewno nie wypiję. Anastazja jeszcze śpi, więc żegnam się z resztą rodziny - Danijelem, mamą i tatą. Jeszcze tylko pamiątkowa fotka i jadę. I tak już mam łzy w oczach. Jak mi się nie chce stąd wyjeżdżać...

piątek, 26 września 2014

Bałkany 2014 - Dzień 3 - Dwie zguby, dwa prezenty

12 września 2014 - piątek

Z Hostelu udaje mi się wyjechać przed deszczem, choć widzę jak niebo się chmurzy, gdzieniegdzie coś grzmi i błyska. Nie mogę znaleźć jednego żółtego ekspandera, którym mocowałam żółtą rolkę. Ciekawe czy zgubiłam teraz, czy jeszcze w Zadarze... No trudno. Poradzę sobie bez niego.

Po 200 metrach zatrzymuję się w sklepie. Uzupełniam zapas wody w camelbaku i kupuję 2 litry piwa. Ożujsko jest na promocji. Siostra się ucieszy ;)

Pierwszy cel na dziś to Mostar. Zumo pokazuje trasę przez góry. Nie słucham go, chcę przejechać wybrzeżem, może uda się zrobić jednak fotkę na jakiej mi zależy, może zaświeci słońce...

poniedziałek, 13 maja 2013

Bałkańska majówka 2013 - Nie taki diabeł straszny

03 maja 2013 - piątek

Nie mogę tego zrozumieć - żebym ja nie mogła dospać do ósmej rano, kiedy ma zadzwonić mi budzik? Świat się kończy ;)

Nie zrobiłam sobie wczoraj zakupów jedzeniowych, bo zasiedziałam się w knajpie, więc nie mogę skorzystać z aneksu kuchennego, żeby sobie zrobić śniadanie.

Gdy się pakuję stwierdzam, że woreczki zapachowe z lawendą powinny jechać w kasku, bo lekko już pachnie chomikiem... Dodatkowo odkrywam, że puszka z napojem energetycznym, którą wożę w top-case jest jakby wklęsła (ale to może ciśnienie bo w górach w końcu jestem) i lżejsza (a to nie wiem czemu). Po chwili już wiem - w kufrze jest lekko mokro i lepko - gdzieś musiała zrobić się dziurka i trochę lepkiej słodkiej cieczy jest luzem w kufrze. Dobrze, że dokumenty do motocykla i tablet nie ucierpiały. Za to mini-ręczniczek jest już mini ulepkiem o zapachu landrynek.