Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Saint Lucia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Saint Lucia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 lutego 2013

Karaiby 2013 - Trochę siary, trochę kwasu...

24 stycznia 2013 - czwartek

Nie zlało mnie w nocy :) Za to zaspałam trochę i Tomek z Elą już prawie skończyli przygotowywać śniadanie. Odrobię to zmywając gary.

Zastanawiamy się co dzisiaj robić. Możemy pojechać zwiedzać wyspę, albo ponurkować. Gosia, Magda i ja decydujemy się na zwiedzanie. Oprócz nas jedzie cała załoga Michała i Qba z Anią. Na raty przeprawaiamy się na ląd. Próbujemy zorganizować jakiegoś lokalesa, żeby za rozsądną cenę nas obwiózł po wyspie. Rzucają ceny od 20 do 30 $ od osoby. W końcu lądujemy w lokalnej agencji turystycznej i za 23 EC od osoby mamy zwiedzić wszystko co się da. Deal wydaje się całkiem dobry. Na ląd schodzi też ekipa, która miała zostać i się pluskać. Dają się przekonać na objazd wyspy.

czwartek, 14 lutego 2013

Karaiby 2013 - PKP. Pięknie, kur..., pięknie :)

23 stycznia 2013 - środa

W nocy znowu leje i tradycyjnie moczy mi stopy. Z tym, że dzisiaj chyba dłużej niż zwykle zajęło mi zorientowanie się, że mi mokro. Na prześcieradle jest wieeelka mokra plama.

O piątej trzydzieści dzwoni mi budzik. Nie pamiętam, żebym go nastawiała, ale w sumie dobrze. Mamy wypłynąć o szóstej, a ja mam wtedy wachtę. Qba włazi nam na jacht, wali głową w "ramę drzwi" i  budzi Tycza mówiąc, że chyba zaspaliśmy, bo Michał już wypłynął. Proponuje, żebyśmy może poczekali jeszcze pół godzinki, ale Tyczu mówi, że wypływamy od razu. Oprócz mnie na pokład wychodzi tylko Tyczu i Maciek. Reszta jest totalnie nieżywa po wczorajszych baletach. Od lokalesa, który przypływa do nas łódką bierzemy 10 bułek. Mówimy mu, że zapłacimy mu 20 EC jeśli do bułek doda oddanie cumy z brzegu. Lokales jest kulawy i odmawia, więc do brzegu płynie Maciek wpław i oddaje cumę naszą i Qby.

środa, 30 stycznia 2013

Karaiby 2013 - 0,7 - czyli w drodze do Mustique


14 stycznia 2013 - poniedziałek
15 stycznia 2013 - wtorek

O piątej nad ranem czuję, że mi mokro. Ulewa, która przyszła powoduje, że woda wpada przez otwarty w kajucie bulaj i moczy mi nogi. Zamykam okienko i dosypiam do 7:30.

Wychodzę na pokład i widzę, że Maciek wędkuje, a Tyczu majstruje coś z pontonem. Ustalamy, że jedziemy na krótką przejażdżkę  Z jakiegoś powodu nie możemy odpalić silnika. Podjeżdża pontonem do nas Michał i stwierdza, że nie mamy zrywki. Montujemy ją, i silnik odpala od razu dotknięty magicznymi rękami Michała.

Do pontonu ładuje się jeszcze dwóch kolegów. Robimy rundkę po zatoce i wracamy akurat na śniadanie  Potem idziemy na basen, tankujemy wodę i czekam, aż kapitanowie nas odprawią. Trwa to całe wieki.