Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Turcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Turcja. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 września 2017

Kirgistan 2017 - Dzień 2 - Utknięte w Stambule

29 lipca 2017 - sobota

Bawarka urządza wszystkim pobudkę pukając do drzwi. Zbieramy się na śniadanie. W sali jadalnej, a raczej w kilku salach, panuje lekki chaos, ale w końcu udaje nam się przejąć stolik i poznosić talerze z wszelakimi dobrami. Szabrujemy też butelkę mineralnej. Wymieniamy kasę w recepcji hotelu po w miarę normalnym kursie i zamawiamy sześcioosobową taksówkę. Nas jest pięć, ale bierzemy ze sobą Pawła, który się wczoraj dołączył do naszej orlicowej grupy. Przyjeżdża normalny samochód, więc razem z kierowcą jest nas siódemka. Ale nie ma problemu, zabierze nas. Jakoś udaje się wcisnąć i skompresować. Po pół godzinie jesteśmy w centrum i ruszamy na podbój zabytków.

niedziela, 3 września 2017

Kirgistan 2017 - Dzień 1 - Nie ma fruuu do FRU

28 lipca 2017 - piątek

No to lecim. Najpierw z Krakowa do Warszawy. Udało się kupić bilety na samolot w cenie niższej od kolejowych, więc całkiem nieźle. W Warszawie odbieram swój wielki bagaż - serio - to największa torba z jaką kiedykolwiek udało mi się podróżować. No ale tak to jest, jak się bierze "wszystko", również do wspólnego użytku. Bagaż może i duży gabarytowo, ale waży regulaminowe 25 kg. No... prawie. Okazało się, że w "Locie" maksymalnie jest 23 kg. Ale pani z okienka check-in po wstępnym marudzeniu puściła bez dopłaty za nadbagaż. No to jestem w Wawie i czekam. W sumie, to dzisiaj mam też telefoniczną rozmowę o pracę, którą mam nadzieje uda mi się odbyć z lotniska. Lot jest opóźniony.

wtorek, 3 września 2013

Caucasus Tour 2013 - Odwrót!

06 sierpnia 2013 - wtorek
07 sierpnia 2013 - środa
08 sierpnia 2013 - czwartek
09 sierpnia 2013 - piątek
10 sierpnia 2013 - sobota

Wtorek:
W Mestii wita nas piękny poranek. Śniadanie jemy w hotelu obok. Grzesiek nie bardzo chce się tam pokazywać, bo dzień wcześniej wynegocjował już dobrą cenę dla grupy, po czym nastąpiła zmiana planów. Na śniadanie udaje się zamówić jajka sadzone i chleb. I herbatę. Azerską. O podwójnej jakości - jak głosi napis na opakowaniu ;) Lekko serwisujemy motocykle, tzn. Naciągamy łańcuchy, poprawiamy lusterka, ja uzupełniam olej w scottoilerze. Dodatkowo myjemy rejestracje - chcemy dzisiaj wjechać do Turcji, więc wiemy, że będziemy musieli przejść żmudną procedurę sprawdzania rejestracji "pińcet" razy.

wtorek, 13 sierpnia 2013

Caucasus Tour 2013 - Jak jest ślisko, to otwórz parasol

22 lipca 2013 - poniedziałek

Myślę sobie: "to tylko sen". Ale otwieram oczy i one potwierdzają to co słyszę. Deszcz. Świetnie. Lato w Turcji: leje. Niespiesznie schodzimy na śniadanie. Odpuszczamy sobie jedzenie zjełczałego masła, wybieramy serki.

Pogoda się trochę poprawia, więc wreszcie wychodzimy z hotelu i pakujemy się na motocykle. Nic przez noc im się nie stało - parkingowy dobrze ich pilnował. Uzupełniam camelbaka świeżą wodą, choć nie sądzę, żeby była dzisiaj potrzebna, bo nie jest zbyt gorąco.

Z chmur, które są nad nami raz pada, raz nie. To co napada na ciuchy w zasadzie jest szybko zwiewane i nie przemakają. Stajemy na poboczu - Rogal i Robert ubierają przeciwdeszczówki, reszta jest twarda :)

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Caucasus Tour 2013 - Policyjna obstawa

21 lipca 2013 - niedziela

Stambuł nie chce nas wypuścić. Kręcimy się w kółko po remontowanych ulicach, objazdach... Wszystko wydaje się być w przebudowie. Wszędzie rozkopane ulice i znaki ze słowem DUR. W sumie ok, zaszczepiłam się na to ;)

Zajeżdżamy na stację benzynową zatankować i kupić winiety. Tankowanie przebiega nawet sprawnie (choć system jest dziwny - pracownik obsługi wklepuje rejestrację pojazdu w system i dopiero wtedy odblokowuje się dystrybutor Za to z winietkami nie mamy szczęścia. Pracownicy stacji - nic nie wiedzą. Pytamy policjantów, bo widzimy dwóch. Wołają kolejnych dwóch - nikt nic nie wie. Ze słów które mówią wyłapujemy "Shell" i "Ankara". OK, w drodze na Ankarę musimy szukać Shella. Jedziemy, bramki piszczą. Kolejne przejeżdżamy bokiem (tzn. przez bramkę niedziałającą, zastawioną pachołkami). Grzesiek w pewnym momencie zjeżdża z autostrady, bo widzi kilka stacji na równoległej drodze. Nie mógł wybrać lepszego zjazdu - za bramkami stoją dwa wozy ichniejszej drogówki i zatrzymują "piszczące" pojazdy...

niedziela, 11 sierpnia 2013

Caucasus Tour 2013 - Teleportacja

20 lipca 2013 - sobota

Słyszę głos, który pyta: "Nastawiłaś budzik?". Zrywam się i sprawdzam. Tak, nastawiłam. Ma zadzwonić za 10 minut. Jest 5:35. Korzystam z tych dziesięciu minut i kolejnych 15, jakie dają trzy pięciominutowe drzemki w telefonie. I potem urywam jeszcze kilka minut... Noc była krótka, ale czuję się dość wyspana. Najwyżej dośpię w samolocie podczas dwugodzinnego lotu..

Naprawdę czas już wstawać. Na śniadanie jest wczorajsza kolacja - zapiekana papryka faszerowana pastą tuńczykową. Ogarniam dom, aby zostawić względny porządek.

O 7:15 jestem już na dworcu autobusowym. Wkrótce pojawia się reszta ekipy - dwa Grześki (czyli Grzesiek i Bułek) i Romek. Podjeżdża też bus, który ma nas zawieźć na lotnisko w Pyrzowicach. Kierowca nerwowo przebiera nogami, więc myśląc, że czeka na nas zgłaszamy się do odjazdu. On informuje nas, że nasz bus zaraz przyjedzie, bo jest na kontroli. Na starcie mamy 20 minut spóźnienia. W końcu busik podjeżdża, czas na pożegnania z tymi co nie jadą. Dostajemy raport z Burgas mówiący, że "motki są na miejscu i jest gorąco jak **uj" ;)